Wojciech Kruszelnicki, Michał Kruszelnicki „Lévinas, bezwarunkowa gościnność i pedagogika azylu”
Nad książką Rafała Włodarczyka: Lévinas. W stronę pedagogiki azylu
Wprowadzenie
Wraz z publikacją pracy Rafała Włodarczyka pt. Lévinas. W stronę pedagogiki azylu1 do pedagogiki polskiej dociera kolejna porcja inspiracji ze strony filozofów i kulturoznawców piszących o edukacji. Kto stara się trzymać rękę na pulsie pedagogicznego rynku wydawniczego i krytycznie się mu przyglądać, ten z pewnością dostrzeże, że mamy tu do czynienia z wydarzeniem naukowym, z książką imponującą erudycją w zakresie przyjętych ram tematycznych i atrakcyjnie napisaną. Praca Włodarczyka jest ważna i oryginalna już choćby z tego względu, jak szerokie pole dyskusji otwiera i jak bardzo bije na głowę masę najróżniejszych pedagogicznych flirtów z filozofią, w których wciąż jeszcze się zdarza, że postacie wybitnych myślicieli funkcjonują jako błyskotki, wrzucane w tekstach to tu, to tam, na ogół w postaci samego nazwiska z datą (np. Giddens 2000, Derrida 2004, Platon 1960, etc.), w przekonaniu, że już sama ich obecność rzuci czytelników na kolana.
Z pracą Rafała Włodarczyka sprawa ma się inaczej. Za bardzo jest jej Autor filologiem, kulturoznawcą i filozofem, znanym już z szeregu tekstów i wystąpień, by nie zadbać o zaopatrzenie książki w porządnie przepracowaną bibliografię Emmanuela Lévinasa w języku polskim z odniesieniami do publikacji anglo- a nawet francuskojęzycznych, by nie oprzeć swoich wywodów na wnikliwej znajomości Biblii, tradycji talmudycznej oraz myśli czołowych intelektualistów żydowskich XX wieku. Specjalizując się właśnie w tym obszarze humanistyki, Włodarczyk potrafił ukazać jego znaczenie dla zdynamizowania dyskusji o problemie gościnności w zmultikulturalizowanych społeczeństwach zachodnich.
Niestety, wszystko to, co omawiana praca zyskuje dzięki namysłowi nad biblijno-judaistycznym wątkiem w Lévinasowskiej filozofii gościnności, traci z trzech zasadniczych powodów; po pierwsze, Włodarczyk nie wchodzi w dialog z filozoficzną tradycją myślenia o relacji Ten Sam - Inny, za to chętnie ją krytykuje lub po prostu ignoruje jej podpowiedzi dla dyskursu pedagogiki międzykulturowej; po drugie, odcina się od dziedzictwa krytyki stanowiska Lévinasa w filozofii współczesnej, tworząc jednostronny i bezkrytyczny, nieledwie wyznawczy obraz autora Całości i nieskończoności, obraz - to nasz trzeci czołowy zarzut - który stępia radykalność myśli Lévinasa, mocno awansem, a nawet manipulacyjnie, drapując go w szaty patrona idei multikulturalizmu.
Stąd niniejszy esej polemiczny. Jego podstawę stanowi odmienne od proponowanego przez Włodarczyka podejście do dzieła Lévinasa, odmienne poglądy na filozoficzne podstawy mającej już swą historię pedagogiki wielokulturowości, a wreszcie odmienne przekonanie co do kwestii „absolutnej"/„bezwarunkowej" gościnności jako pięknej - choć po głębszym wejrzeniu szalenie ambiwalentnej - idei, którą Lévinas wraz z inspirowanymi jego myślą „filozofami różnicy" podarował społeczeństwom zachodnim.
A zatem, commençons.


